Koniec panowania
November 5th, 2008Około czwartej nad ranem śmiertelnie blady król pożegnał się z wiernymi służącymi z zamku Neuschwanstein i wsiadł do karety, w której drzwiach nie było klamek od wewnętrznej strony. Na zewnątrz, z przodu i z tyłu usiedli sanitariusze. Podczas podróży do zamku Berg królewskiej karecie towarzyszył jeszcze jeden powóz.
Położony na brzegu jeziora pałac przekształcono w królewskie więzienie; w oknach apartamentu Ludwika zamontowano żelazne kraty, a w drzwiach wywiercono otwory, przez które można było zaglądać do środka. Ludwik przyjął to wszystko spokojnie i po wczesnym obiedzie udał się na spoczynek, prosząc, by obudzono go
0 północy. Polecenie to nie zostało wykonane
1 król był bardzo poirytowany, kiedy obudził się
0 świcie. Choć Ludwikowi nie zezwolono na wzięcie udziału w niedzielnej mszy, doktor Gudden zgodził się towarzyszyć mu w porannym spacerze; dwóch sanitariuszy szło w pewnej odległości za nimi. Lekarz był tak zadowolony z zachowania pacjenta, że, idąc z nim na drugi, popołudniowy spacer, zrezygnował z obstawy. Jak się okazało, popełnił tragiczny w skutkach błąd.
Ponieważ nie było świadków śmierci Ludwika
1 doktora Guddena, nigdy nie poznamy pełnej prawdy o tym wydarzeniu. Jeden z królewskich biografów doszedł do wniosku, że monarcha zabił psychiatrę, po czym popełnił samobójstwo. Wbrew posądzeniom o niepoczytalność, Ludwik zdawał sobie bowiem sprawę, iż resztę życia będzie musiał spędzić w hańbiącym i upokarzającym uwięzieniu. Na wieść o śmierci kuzyna austriacka cesarzowa Elżbieta, która znała Ludwika, powiedziała ze smutkiem: ?Król nie oszalał, był po prostu ekscentrykiem żyjącym w świecie marzeń. Gdyby potraktowano go łagodniej, być może nie spotkałby go tak okrutny koniec”.